Humoris.PL » Dowcipy, kawały, żarty » Dowcipy o Masztalskim » Strona: 1
Dowcipy o Masztalskim
Kawały i dowcipy o Masztalskim. Masztalski to fikcyjny górnik, bohater szeregu popularnych anegdot opowiadanych po śląsku w latach 70. Śmiejmy się z Masztalskiego.
Wystaw ocenę: 

Masztalski chwali się sąsiadce:
- Mój syn otrzymał główną rolę w filmie!
- Niemożliwe przecież on jest taki brzydki.
- Możliwe! Będzie grał tytułową postać w filmie o Frankensteinie!
Wystaw ocenę: 

W słynnej fabryce obrabiarek posypały sie nagrody za zdobycie pierwszego miejsca w ogólnopolskim konkursie "Mister eksportu". Po pewnym czasie do fabryki przyjechał sam minister.
- Gratuluję premii, dyrektorze - zagadnął minister - i zdrzdźcie, co też za nią kupiliście?
- Kupiłem malucha.
- A co zrobiliście z resztą pieniędzy?
- Wpłaciłem na PKO.
Potem minister, zwiedzając zakład, uścisnął dłoń mistrza szlifierni.
- Gratuluję wyników i premii. A co kupiliście za premię?
- Rower - odpowiedział z uśmiechem mistrz.
- A co zrobiliście z resztą pieniędzy?
- Wpłaciłem na PKO.
Wreszcie minister trafił na Zygusia Materzoka, który pracował w słynnej fabryce jako szlifierz.
- Gratuluję premii. A co tez kupiliście sobie za te premię? - zapytał minister.
- Papucie.
- A co z resztą pieniędzy?
- Staro dołożyła - odpowiedział uśmiechając się Zyguś.
Wystaw ocenę: 

W latach siedemdziesiątych, za czasów realnego socjalizmu.
- Które z was,
dzieci - pyta
nauczycielka - poda mi nazwisko jednego z najbardziej znanych na świecie ludzi? Zaczyna się na literkę "L" i będziemy dziś o nim mówić.
- Jo wiem! - wyrywa się Alojzik. - Lubański!
- Nie Lubański, Alojziku. Chodziło mi oczywiście o Lenina.
- Lenin... Lenin? - dziwi się Alojzik. - To musi być chyba jakiś rezerwowy.
Wystaw ocenę: 

Masztalska pojechała do krewnych na wieś.
- I jak się pani u nas podoba? - pyta jedna z jej nowych znajomych.
- Jest cudownie! - I aż się dziwia, czemu nie zbudują tu miasta.
Wystaw ocenę: 

Masztalski wpada do księgarni i sapiąc, pyta sprzedawcę:
- Czy to pan sprzedawał wczoraj mojej żonie książkę kucharską?
- Ja, a co się stało?
- Zaraz pan się dowie! Idziemy do mnie na obiad!
Wystaw ocenę: 

Wystaw ocenę: 

Sprawozdawca radiowy komentuje mecz:
- Rzut wolny bezpośredni! Do bramki jakieś 18 metrów. Górnicy tworzą mur złożony z sześciu zawodników. Piłkę ustawia sobie Bończyk... Gwizdek sedziego... Bończyk bierze krótki rozbieg...
strzał! Piłka szybuje nad murem... Gooooool!... Ach, proszę państwa, to nieprawdopodobne! Jak ten Bończyk wspaniale przerzucił piłkę nad murem! Jak on to zrobił?
- Jak zrobił? Normalnie! - odzywa się siedzący blisko sprawozdawcy Ecik. - Dyć ten Bończyk trzy lata w rzeźni robił.
Wystaw ocenę: 

Ecik wypadł z okna na ulicę. Zbiegli się ludzie i, nachylając się nad leżącym, pytają jeden przez drugiego:
- Co się stało? Co się stało?
Na to Ecik, który otworzył jedno oko:
- Nie wiem, bo przed chwilą wypadłem z okna.
Wystaw ocenę: 

Wiesz,
Masztalski - zwierza się Zyguś Materzok - ja mom takiego sztygara, że jak się na mnie znerwuje, to mo zaraz czerwony pysk.
- To jeszcze nic - na to
Masztalski — jak mój sztygar sie znerwuje, to jo mom zaroz czerwony pysk.
Wystaw ocenę: 

Wiesz,
Masztalski, co tu piszą? - mówi Ecik odkładając gazetę. - Mówią że
fryzjerzy wymyślili nowe urządzenie do golenia. Terozki u fryzjera wsadzisz ino gęba do specjalnej
skrzynki, naciśniesz knefel i mosz załatwione!
- To niemożliwe! - śmieje się
Masztalski. - Toć każdy chłop mo inno gęba!
- Prowda, ale ino do pierwszego golenia.